Tysiące samochodów i motocykli są sprowadzane z USA każdego roku. Na aukcjach z takimi autami, niemal zawsze zauważyć można świadectwo „Salvage title”. Często jednak nie oznacza to niczego złego. Wielu świadomych klientów i importerów uważa takie oferty za okazyjne i nierzadko lepsze od europejskich „bezwypadkowych” propozycji.
Import z USA coraz bardziej popularny
Od kilku lat, ilość pojazdów kupowanych w USA stale rośnie. Znakomita większość z nich jest oczywiście po szkodzie. Samochody oznakowane mianem „salvage” są tamtejszym odpowiednikiem naszej szkody całkowitej, a samo tłumaczenie tego słowa (ang. złom) od razu odrzuca wielu potencjalnych nabywców.
Według ostatnich statystyk, przeprowadzonych przez portal Samar.pl, jeszcze w 2015 roku tylko połowa ze sprowadzanych aut była traktowana jako złom. W 2019 roku było to już 9 na 10 sprowadzanych pojazdów. Zauważalny wzrost oznacza, że niemal każdy importowany z USA samochód, był wcześniej uszkodzony lub posiadał inne problemy, powodujące uznanie szkody całkowitej w Stanach Zjednoczonych.
Salvage – jest czego się bać?
Informacje dotyczące szkody całkowitej bardzo zniechęcają do zakupu pojazdu importowanego ze Stanów Zjednoczonych. Importerzy zgodnie jednak twierdzą, że takie auta są najlepszymi okazjami nie tylko dla nich, ale także dla klientów. Argumentują swoje stwierdzenia podając kilka ciekawostek:
- Odsetek samochodów sprowadzanych z USA, oznaczonych jako „salvage” nie wynosi 85 procent zgodnie z Carfax, a około 99 procent. Nie oznacza to jednak, że są one całkowicie czy mocno rozbite. Gdyby były, sprowadzanie ich nie byłoby opłacalne, bo naprawy takich samochodów są za drogie. Dlatego dużo bardziej opłacalne jest kupienie droższego auta z mniejszymi uszkodzeniami od tańszego, mocniej uszkodzonego. Oznacza to, że sprowadzanie mocno rozbitych samochodów, przechodzi powoli do historii – takie modele sprowadzane są głównie w celu generalnego remontu czy w przypadku rzadko spotykanych modeli.
- Zgodnie z informacjami pochodzącymi ze strony Carfax.eu, samochód otrzymuje status „salvage”, kiedy nie może zostać dopuszczony do ruchu drogowego w wyniku uszkodzeń powstałych po wypadku, pożaru, zalania czy innego zdarzenia. W takich przypadkach wystawiane jest świadectwo „savage”, które dotyczy uszkodzonych samochodów, których koszt naprawy wynosi powyżej 75 procent ich wartości. Niektóre stany mają jednak inny próg procentowy – nawet 80-90 procent wartości pojazdu.
- Zdarza się, że auto posiadające tytuł „salvage” jest samochodem z uszkodzoną lampą, złamanym zderzakiem czy po gradobiciu. Rzadziej są to auta po aktach wandalizmu, z niewielkimi uszkodzeniami, takimi jak pognieciona karoseria czy pęknięta szyba. Poza tym samochód taki jest w pełni sprawny, a wyżej wymienione usterki bardzo łatwo można naprawić. Często ubezpieczyciele tych aut udostępniają także zdjęcia pojazdów, pokazujące co tak naprawdę się wydarzyło.
- Warto pamiętać, że zakazane jest sprowadzanie aut po powodziach, czy uznanych za odpad. Według prawa, nie można takich pojazdów zarejestrować. Nadają się tylko do oddania do stacji zajmującej się demontażem. Taka sama sytuacja dotyczy samochodów z poważnymi uszkodzeniami. Inspektorat Ochrony Środowiska w Polsce, może nałożyć wysoką karę za auto sprowadzone w takim stanie. Powodują one bowiem ryzyko na drodze. Zdarzały się już wyroki sądu dotyczące takich samochodów.
Przeglądając ogłoszenia z samochodami uznanymi w USA za wraki, często odnieść można wrażenie że są one w dużo lepszym stanie niż europejskie modele po delikatnej stłuczce. W Stanach Zjednoczonych firmy ubezpieczeniowe różnie interpretują szkody powstałe w wyniku różnych kolizji.
Skąd wynika niska cena aut w USA?
Jest kilka powodów, z których wynika niższa cena samochodów sprowadzanych ze Stanów Zjednoczonych.
- Głównym z nich jest niższa cena salonowa, co powoduje że auta o podobnych parametrach są tańsze niż odmiany europejskie.
- Drugą kwestią jest drożejący rynek usług za oceanem – nawet niewielkie naprawy są coraz droższe. Ceny części nie są duże, ale na dobrą i tanią naprawę ciężko liczyć. Zdarzają się auta, które nie są mocno uszkodzone, ale trafiają do sprzedaży eksportowej z powodu usterki drogiej do usunięcia. W takim przypadku właściciel często zgłasza szkodę całkowitą do ubezpieczalni, aby zwyczajnie pozbyć się kłopotu.
- Trzecia sprawa to wielka niechęć amerykańskich firm ubezpieczeniowych do obejmowania ochroną samochodów po jakichkolwiek naprawach. Po wystawieniu „salvage title”, koszt ubezpieczenia po naprawieniu szkody często jest absurdalnie wysoki, a po ponownej szkodzie ciężko uzyskać ponowne odszkodowanie. Auto z USA po kolizji traci również na tamtym rynku bardzo dużo na wartości.
Zupełnie inna sytuacja występuje w krajach europejskich – u nas samochody po niedużych szkodach, utrzymują praktycznie taką samą wartość, co auta bezwypadkowe, co jest zresztą siłą napędową importu samochodów używanych zza zachodniej granicy.
Ta różnica pokazuje w prosty sposób, skąd wynika prawdziwa, niższa cena aut z USA. Auto bezwypadkowe nie są importowane, ponieważ ich cena powoduje, że nie opłaca się ich sprowadzać. Pojazdy z historią szkodową nie mają natomiast wystarczająco dużej wartości w Stanach Zjednoczonych, dlatego często są sprowadzane do Polski.
